Reklama
  • Piątek, 10 marca (10:05)

    Żywica. Złoto polskich borów

Wiosna to czas, kiedy możemy wybrać się na spacer do lasu w poszukiwaniu żywicy. Do czego może służyć nam ten „niedojrzały bursztyn”? Możemy z niego zrobić skutecznie działające maści i syropy. Tak więc dzisiaj zioła w wydaniu specjalnym, czyli tajemnicza substancja wydobywająca się spod kory drzew!*

Gdy spacerujemy po lesie iglastym, głęboko oddychając, czujemy się spokojni i zrelaksowani. Dzieje się tak dlatego, że sosny i świerki dostarczają nam olejków eterycznych, które – wciągnięte do płuc – ułatwiają oddychanie, obniżają ciśnienie i odprężają.

Reklama

Mikroklimat takich lasów przyczynił się do zakładania w ich pobliżu szpitali i domów uzdrowiskowych dla pacjentów cierpiących na schorzenia układu oddechowego i nerwowego. Łatwo wyczuwalny, lekko balsamiczny zapach wydziela żywica, która znajduje się w igliwiu, pączkach i wypływa spod uszkodzonej kory drzew.

Od wieków ludzie wiedzieli o jej cudownych właściwościach leczniczych i pozyskiwali ją głównie z sosen. Polska w latach 60. i 70. XX wieku była jednym z największych eksporterów żywicy – zatrudniano kilka tysięcy żywiczarzy, którzy zbierali cenną substancję z odpowiednio ponacinanych pni sosen.

Metoda polska polegała na pozbawianiu drzewa szerokiego pasma kory i nacinaniu go rowkami, które biegły w dół pod kątem 45 stopni. U zbiegu rowków umieszczano kubek (metalowy, później plastikowy) i zbierano cenny materiał.

Z jednego drzewa można było uzyskać około 3 kg żywicy. W Polsce zaprzestano żywicowania w latach 90. XX wieku. Obecnie największymi dostawcami tego surowca są Chiny, Brazylia, Indonezja oraz Rosja.

Do wąchania i... żucia

Żywica to nierozpuszczalna w wodzie substancja wytwarzana przez rośliny. Najbardziej znane są żywice drzew iglastych, ale chciałabym wspomnieć o tym, że istnieją również rośliny zielne, które wytwarzają żywice. Należą do nich konopie indyjskie, niektóre gatunki czystka, sączyńcowate czy korzenie trzmieliny zwyczajnej i brodawkowatej. Od starożytności znany jest proces otrzymywania żywicy ladanum z czystka.

Ciekawostka: uzyskiwano ją w ten sposób, że wpędzano kozy w zarośla czystkowe i potem wyczesywano z ich sierści lepkie grudki drewnianymi grzebieniami. Obecnie ladanum uzyskuje się poprzez gotowanie i ekstrakcję – jest lepką, ciemnobrązową substancją, którą stosuje się w celach leczniczych przy atakach biegunki czy kaszlu oraz w przemyśle perfumeryjnym i tytoniowym dla dodania oraz utrwalenia zapachu. Jest substytutem ambry, pozyskiwanej dawniej z kaszalotów, które od 35 lat znajdują się pod ochroną.

Drzewa iglaste dostarczają mnóstwo żywicy, która od stuleci wykorzystywana jest medycznie, ale również w przemyśle – do produkcji kalafonii, terpentyny (farby i lakiery), kosmetyków, tworzyw sztucznych, izolatorów przewodów elektrycznych itp. Na Syberii żuje się żywicę modrzewia w celu dezynfekcji jamy ustnej; także pierwsi osadnicy europejscy w Ameryce Północnej przejęli od rdzennych mieszkańców zwyczaj używania do tego celu wydzieliny świerka.

Była to zapewne pierwsza guma do żucia, ale o właściwościach leczniczych – zapobiegała ponoć bólom głowy i zębów. Ciekawe jest też użycie żywicy dla uzyskania specyficznego smaku wina. Tradycyjnym napojem w Grecji jest retsina, białe wino, do którego dodaje się na początku fermentacji dwie tysięczne części drzewnej wydzieliny.

Receptura regionalnego napoju wynika z dawnego zwyczaju przetrzymywania wina w glinianych amforach, które zabezpieczano przed wilgocią warstwą żywicy.

Balsam na rany!

Bardzo ciekawe są ludowe zastosowania tego specyfiku przez ludność Himalajów, plemion indiańskich, a także na naszych, słowiańskich terenach. Zazwyczaj topiono żywicę w maśle (polecałabym klarowane) lub smalcu i takiego tłuszczu używano jako maści do smarowania miejsc objętych łuszczycą, problemami skórnymi, ranami czy oparzeniami.

Indianie północnoamerykańscy łagodnie ogrzewali żywicę w tłuszczu, który potem wylewali na skóry karibu i okładali nimi chore miejsca w przypadku bólów stawów, stłuczeń, ran. Do uśmierzenia nerwobóli zbierano żywicę jodły himalajskiej (Abies spectabilis), którą mieszano z olejkiem różanym.

Długotrwałe stosowanie powodowało rozluźnienie mięśni i zmniejszenie dolegliwości. W Nepalu 2 g żywicy sosnowej z gatunku Pinus roxburghii miesza się z 2 g soli i zagotowuje pod przykryciem z 200 g wody. Napar wypity przed snem pomaga w złagodzeniu kaszlu. Dla uzyskania tak cennego leku możemy wybrać się na spacer i poszukać w lesie iglastym, czy na korze drzew nie ma śladu okaleczeń, bo to tam będzie się zbierała żywica, którą roślina produkuje, by zaleczyć ranę.

Ostatnia wycieczka do lasu dostarczyła mi wiele cennego surowca z sosny i świerku. Nożykiem ostrożnie zbieramy kryształki żywicy i wrzucamy do słoika. Przechowywana w szczelnie zamkniętym słoju, chroniona przed światłem, utrzyma swoje zdolności lecznicze przez 2 lata, ale lepiej od razu ją przerobić – np. na syrop skutecznie łagodzący kaszel.

Syrop z żywicą na kaszel

100 ml alkoholu 70%, 20 ml kryształków żywicy sosnowej lub świerkowej, 100 ml miodu spadziowego.

Znakomity syrop uzyskasz, łącząc żywicę z 70-procentowym alkoholem i odstawiając na dwutygodniową macerację. Aby żywica lepiej się rozpuściła, najlepiej umieść słoik na kaloryferze. Chroń naczynie przed światłem ściereczką bawełnianą lub owiń folią aluminiową.

Codziennie wstrząśnij, a po 2 tygodniach połącz z miodem spadziowym. Syrop daje uczucie wentylacji płuc i łagodzi kaszel. W czasie przeziębienia smaruj też klatkę piersiową maścią żywiczną (przepis poniżej).

Dla dzieci przygotuj napar na mleku lub wodzie: 1/3 łyżeczki kryształków żywicy zalej 200 ml wrzącego mleka albo wody, przykryj na 20 minut, a potem daj do wypicia.

Żywica jest bardzo skutecznym, naturalnym środkiem leczniczym, więc warto na spacerze poszukać jej wykwitów na drzewach lub też wiosną obserwować pąki sosen – to czas, kiedy są mocno oblepione żywicą, a również z takiego surowca można zrobić doskonały medykament.

Może ktoś pamięta syrop z męskich kwiatów sosny, robiony w słoju, w którym rozdrobnione pąki były przesypywane cukrem? To właśnie żywica decydowała o jego skuteczności! Aby więcej cennych związków przeszło do syropu, dobrze jest pąki sosny nie tylko przesypywać cukrem, ale i przelewać alkoholem, najlepiej 70-procentowym. A więc do dzieła!

Już wkrótce spacery do lasu możemy połączyć z poszukiwaniem „złota naszych borów” (wczesną wiosną jest jeszcze dość twarde i łatwe do zebrania) lub pąków, a latem, w czasie wyjazdów na łono natury, koniecznie zabierzmy ze sobą słoiki. Po powrocie do domu wyczarujemy z nich ziołowe wspaniałości!

Maść żywiczna na oparzenia i rany

Możesz ją zrobić na rafinowanym oleju kokosowym lub słonecznikowym. Składniki maści:

150 ml oleju kokosowego lub słonecznikowego, 40 ml zebranej żywicy. Opcjonalnie: 40 ml masła shea lub oliwy z oliwek. Opcjonalnie: łyżeczka wosku pszczelego, łyżeczka olejku jodłowego lub sosnowego.

1. Zebraną żywicę wrzuć do słoika i zalej olejem słonecznikowym lub stopionym, ciepłym olejem kokosowym.

2. Słoik wstaw do piekarnika i ustaw temperaturę 50 stopni Celsjusza. Żywica trudno się rozpuszcza, trzeba więc jej pomóc podgrzewaniem. Oczywiście, część związków lotnych utracimy w trakcie tego procesu, ale możemy w dalszej fazie robienia maści dodać olejku sosnowego lub jodłowego i wzbogacić naszą maść o te substancje eteryczne.

3. Podczas podgrzewania koniecznie musisz słój wyciągać co pół godziny i mieszać całość drewnianą łyżką. Ekstrakcja powinna trwać około 3-4 godzin. To dobry czas na uwolnienie związków leczniczych.

4. Zostaw olej do ostygnięcia w piekarniku i gdy będzie jeszcze lekko ciepły, przecedź go przez poczwórnie złożoną gazę. Ja dodaję do oleju kokosowego trochę masła shea, żeby maść nie wysuszała zbytnio skóry.

Zamiennie możemy użyć oliwy z oliwek, ale jeśli zdecydujesz się na ten wariant, koniecznie dodaj wosku pszczelego w trakcie topienia żywicy – inaczej maść będzie miała płynną konsystencję.

5. Dla uzyskania puszystości zmiksuj maść w szerszym słoju, zwłaszcza wówczas, jeśli został dodany wosk. Zrób to wtedy, gdy temperatura maści spadnie do 30 stopni Celsjusza. Wtedy możesz też dodać olejku sosnowego w stosunku 1% do całości.

Maść z żywicą to bardzo stary sposób na rany i oparzenia; ślady po nich znikają bez blizn. Oczywiście, w przypadku ciężkich oparzeń trzeba skontaktować się z lekarzem. Taką maścią możesz też smarować bolące stawy, stłuczenia, zmęczone mięśnie. Wzmocnisz działanie przeciwbólowe, jeśli żywicę stopisz w maśle klarowanym, smalcu wieprzowym lub gęsim.

Tłuszcz zwierzęcy ma większą zdolność wnikania w głąb skóry, ma też właściwości rozgrzewające – dawniej robiono maści tylko na ich bazie. Dla tych, którzy cierpią na egzemy skórne czy łuszczycę, radziłabym zrobić najpierw opisany wyżej macerat olejowy (punkty od 1 do 3) na rafinowanym oleju słonecznikowym, ale w stosunku 1:2, gdzie 2 oznacza ilość oleju.

Wystudzony macerat należy wymieszać z tłoczonym na zimno olejem lnianym lub konopnym, który ma łagodzące i regenerujące oddziaływanie na skórę, ale nie może być mocniej podgrzewany, bo traci swoje właściwości.

Oleje lniany i konopny mają tylko 2 miesiące przydatności do spożycia, więc tak długo można przechowywać w lodówce mikstury zrobione na ich bazie.

* Artykuł ma charakter informacyjny i hobbystyczny. Nie służy diagnozowaniu i terapii medycznej – w takim wypadku konieczny jest kontakt z lekarzem lub farmaceutą. Zamieszczone tu porady i przepisy stosuje się na własną odpowiedzialność.

Świat Tajemnic

Zobacz również

  • Od ponad 30 lat istnieje Big Mac Index, który pokazuje siłę nabywczą różnych walut poprzez cenę Big Maca w danym kraju. Podobny indeks stworzono też dla używek. Badacze napełnili „koszyk”... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.