Reklama
  • Wtorek, 14 lutego (13:00)

    Król ziół - żywokost

Niezwykłą nazwę zawdzięcza swojemu zbawiennemu działaniu na stany zapalne oraz uszkodzenia kości i stawów. Roślina, która „żywi kości”, ma jednak wiele innych leczniczych zastosowań. Oto on: niekoronowany król naszych łąk – żywokost!*

Reklama

* Artykuł ma charakter informacyjny i hobbystyczny. Nie służy diagnozowaniu i terapii medycznej – w takim wypadku konieczny jest kontakt z lekarzem lub farmaceutą. Zamieszczone tu porady i przepisy stosuje się na własną odpowiedzialność.

Czy chcesz dowiedzieć się, jakie moce tkwią w występujących w Polsce ziołach? Czy koniecznie trzeba je zbierać o pełni księżyca? Jak w domowych warunkach przyrządzić z nich skutecznie działające leki i kosmetyki? Na te pytania odpowie w cyklu Domowa Apteka Ziołowa mgr Małgorzata Kaczmarczyk, nasza „Baba Jaga” z dyplomem Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

To jedna z pierwszych roślin, które zaczęłam przetwarzać i sprawdzać na sobie. Łatwo go rozpoznać: ma szorstkie, podłużne liście i różowo-fioletowe kwiaty, które od maja do sierpnia ciągle pojawiają się na łodygach. Rośnie w miejscach wilgotnych, najczęściej przy rowach, fosach, na terenach czasowo zalewanych wodą.

Żywokost lekarski (Symphytum officinale) stosowany był już w starożytności, głównie do leczenia złamań, które traktowano miazgą z korzenia. Pojawia się w pracach św. Hildegardy z Bingen i Paracelsusa. W Polsce swą nazwę zawdzięcza niezwykłemu działaniu na stłuczenia, złamania i stany zapalne.

Do celów leczniczych najlepiej wykorzystać korzeń rośliny, chociaż podobne, ale już nie tak silne działanie mają liście, łodyga i kwiaty. Ziele żywokostu zbiera się na początku kwitnienia, zaś korzeń najlepiej jest wykopać jesienią, gdy liście już obumierają, albo na wiosnę, gdy roślina wypuszcza pierwsze pędy.

W razie potrzeby można go podkopać – w lecie podziemna część rośliny zawiera po prostu mniej aktywnych związków, bo transportuje je do liści i kwiatów. Korzeń żywokostu ma czarną skórkę, po przecięciu jest bardzo jasny, z czasem ciemnieje i pokrywa się śluzem, co jest spowodowane utlenianiem.

Dawniej wyciągi z żywokostu stosowano do leczenia suchego kaszlu, zapalenia gardła, płuc, krtani i tchawicy, chrypki, chorób żołądka oraz jelit, zwłaszcza do wspomagania uszkodzonej śluzówki przewodu pokarmowego.

Obecnie żywokost został wycofany z użytku wewnętrznego, gdyż wykryto w nim obecność alkaloidów pirolizydynowych, które wykazują działanie uszkadzające wątrobę. Jednak wielu zielarzy nadal stosuje go wewnętrznie ze względu na istniejące w korzeniu substancje, które równocześnie działają osłonowo.

Oficjalnie od 1980 roku żywokost jest polecany tylko do stosowania zewnętrznego na oparzenia, egzemy, otarcia, stany zapalne skóry, owrzodzenia żylakowe nóg, odleżyny, spierzchnięte usta, jako składnik kremów do cery suchej lub odmrożonej, płukanka do włosów przesuszonych i zniszczonych zabiegami fryzjerskimi.

Obecna w korzeniu allantoina przyspiesza ziarninowanie skóry, niweluje stan zapalny oraz pobudza powstawanie zdrowej tkanki. Stosowanie maści i zasypek, które zawierają wyizolowaną allantoinę, nie daje tak dobrych efektów, co jest związane z działaniem wspólnym wielu związków w korzeniu żywokostu: saponiny pomagają zwalczyć stan zapalny, śluzy dodatkowo nawilżają i ochraniają skórę.

Badania kliniczne potwierdziły niezwykłą skuteczność stosowania żywokostu w leczeniu stanu zapalnego stawów, bólów kręgosłupa i kolan, skręceń oraz stłuczeń.

Przyspiesza on proces regeneracji ubytków kostnych, a także ma udokumentowane działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne, mocniejsze niż syntetyczne preparaty z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Po zastosowaniu maści żywokostowej stawy stają się bardziej elastyczne, co na przykład umożliwia chodzenie tym, którzy mają problem z kolanami.

Korzeń żywokostu miałam okazję wypróbować wielokrotnie na sobie, ponieważ od lat cierpiałam na bóle kręgosłupa i rwę kulszową. Już pierwsza własnoręcznie zrobiona maść pomogła mi zdecydowanie zmniejszyć dolegliwości. Korzeń żywokostu możemy stosować w okładach zewnętrznych w formie maści, nalewki, glicerytu lub miazgi.

Zawsze polecam zrobić maść, ponieważ wówczas cenne składniki żywokostu mają szansę być przetransportowane w głąb skóry. Dotyczy to szczególnie maści robionych na podłożu tłuszczy zwierzęcych, ponieważ tylko one mają skład, który umożliwia głębszą penetrację skóry. Dawniej robiono maści na smalcu wieprzowym i gęsim – zwłaszcza ten drugi ma działanie rozgrzewające i przeciwzapalne.

Prawdziwy smalec gęsi ma kolor żółty i jest rzadki – nie kupujmy białego tłuszczu gęsiego, stanowi on bowiem mieszankę różnych tłuszczy.

Wegetarianie mogą zrobić maść na maśle klarowanym lub lanolinie, weganie na maśle shea lub oleju kokosowym.

Jak zrobić maść żywokostową?

Szeroko propagowany olej żywokostowy ma słabe działanie, ponieważ substancje czynne żywokostu dużo lepiej rozpuszczają się w wodzie (a także w alkoholu i glicerynie). Należy więc zrobić coś, co pozwoli na najlepsze oddanie związków i najgłębszy ich transport w głąb.

Takie wymogi spełnia maść, będąca połączeniem ekstraktu wodnego i olejowego. Robi się ją w dwóch etapach: pierwszy to uzyskanie najbardziej nasyconego cennymi składnikami ekstraktu wodnego, drugi – połączenie go z tłuszczem.

Ekstrakt wodny uzyskamy, łącząc glicerynę (można ją kupić w sklepach internetowych lub w aptece) z 40% alkoholem. Gliceryna jest gęstą, bezbarwną cieczą, silnie wiążącą wodę – ułatwia ona połączenie frakcji olejowej z wodną, inaczej maść rozwarstwi się.

Do produkcji naszego specyfiku najlepiej użyć świeżego korzenia; suchy utracił już część wartości, co nie oznacza oczywiście, że nie jest przydatny.

Szybsza wersja wykonania maści

Czasem zdarza się, że potrzebujemy szybko ulżyć cierpieniom. W takiej sytuacji możemy zrobić (nie w pełni jednak efektywną) maść w ciągu kilku dni, a w trakcie czekania stosować opatrunki żywokostowe. 1 część rozdrobnionego żywokostu, 1 część alkoholu, 2 części gliceryny, 6 części smalcu włóż do czystego słoika, zakręć.

Słoik wstaw do gorącej kąpieli wodnej i ogrzewaj przez godzinę. Przez 3 następne dni powtórz czynność ogrzewania. Gdy ekstrakt uzyska temperaturę około 40°C, przefiltruj go przez poczwórnie złożoną gazę do słoika z szerokim wejściem i blenduj lub miksuj przez minutę.

Powstałą płynną masę przelej do pojemnika na maść i schowaj do lodówki. Jeśli masz zmywarkę do naczyń, możesz wykorzystać temperaturę, którą wytwarza ona w czasie mycia.

Dobrze zakręcony słoik włóż do zmywarki i przez kilka kolejnych dni trzymaj go w środku, potem przefiltruj zawartość. Temperaturę zmywania ustaw na ok. 50°C.

Drobne niepowodzenia?

Bywa, że maść się rozwarstwi. Są dwie przyczyny takiej sytuacji: 1. Mieszasz w zbyt wysokiej temperaturze. Odstaw rozwarstwioną maść i, po schłodzeniu do temperatury pokojowej, zblenduj jeszcze raz. 2. Jest zbyt dużo frakcji wodnej, zwłaszcza alkoholu. Dodaj do maści około 1/10 tłuszczu w temperaturze pokojowej.

Efekt rozwarstwienia może pojawić się szczególnie w przypadku maści robionych na tłuszczu roślinnym. Wtedy trzeba dodać odrobinę lanoliny, która jest naturalnym emulgatorem i zwiąże wodę.

Na rozwarstwionej maści będziesz widzieć, ile wody się oddzieliło, użyj więc o połowę mniej lanoliny. Roztop ją z połową maści, a gdy obydwie części (ta z lanoliną i ta bez niej) będą w tej samej temperaturze, połącz je i zblenduj.

Opatrunek żywokostowy

Jeśli przydarzy ci się nagły stan zapalny, nie czekaj na maść. Opatrunek z miazgi żywokostowej przykładany na bolące miejsce szybko uśmierzy ból i zadziała leczniczo. Zdarzyło mi się, że unieruchomił mnie stan zapalny stopy; ból promieniował aż na udo. Wykopany przez domownika korzeń żywokostu zmiksowałam na miazgę i połączyłam z odrobiną gliceryny.

Papkę nakładałam kilka razy dziennie na stopę – w efekcie ból i stan zapalny zniknęły w ciągu dwóch dni. Jeśli chcesz użyć suchego korzenia żywokostu, zmiel go w młynku żarnowym lub elektrycznym (pulsacyjnie, by nie przegrzać surowca), skrop obficie alkoholem i odstaw na godzinę, potem dodaj nieco gliceryny. Powinna utworzyć się papka, którą obłożysz chore miejsce.

Żywokost potrafi również upiększyć nasze ciało: maseczka na twarz z odrobiny gliceryny i miazgi z korzenia lub liści błyskawicznie rozjaśni i uelastyczni cerę, a kąpiel z odwarem żywokostowym sprawi, że znikną egzemy i stany zapalne skóry. Wypatrujmy więc z wiosną pierwszych liści tego królewskiego ziela.

Zrób to sam

1. Gliceryt żywokostowy. Korzeń żywokostu umyj i zeskrob czarną skórkę, odetnij nieładnie wyglądające części. Potnij korzeń na małe kawałki o wielkości 3–5 mm lub rozdrobnij go w malakserze – ale nie na miazgę, bo potem będzie ci trudno przefiltrować ekstrakt. Włóż rozdrobniony korzeń do czystego słoja i wlej do niego 40% wódkę – tylko do przykrycia lekko ubitej masy. Zakręć słój.

Na drugi dzień dodaj gliceryny – tyle, by masa żywokostu swobodnie pływała. Stosunek pojemnościowy to 1:1:2, gdzie 1 to pojemność żywokostu i alkoholu, 2 – gliceryny. Zamieszaj, odstaw w ciemne miejsce lub okryj słoik bawełną, folią aluminiową, papierem. Na słoiku przyklej kartkę z datą. Co kilka dni zamieszaj swój gliceryt czystą łyżką. Trzymaj słój w cieple, na przykład przy kaloryferze.

Po 2–3 tygodniach przefiltruj masę przez poczwórnie złożoną gazę do czystego słoika, podpisz, odstaw w ciemne miejsce – chroń przed światłem swój cenny macerat.

Gliceryna jest konserwantem, dlatego nie musisz dodatkowo zabezpieczać ekstraktu przed zepsuciem. Twój gliceryt zachowa związki żywokostu przez rok.

2. Smalec (najlepiej własnoręcznie stopiony ze słoniny) rozpuść w kąpieli wodnej, odstaw do ostygnięcia.

3. Gdy płynny tłuszcz przyjmie temperaturę otoczenia i zacznie lekko mętnieć, połącz go z glicerytem żywokostowym, który musi mieć podobną temperaturę. Użyj 2 części smalcu do 1 części glicerytu. Do słoika z tłuszczem wlewaj powoli gliceryt żywokostowy i blenduj lub miksuj masę.

Maść przelej do czystego pojemnika, zakręć, przechowuj w lodówce. Smaruj bolące miejsce 2–4 razy dziennie. Uwaga: maść może zabrudzić ubranie!

4. Jeśli planujesz używać maści codziennie, to nie wymaga ona dodatkowego zakonserwowania. Jeżeli natomiast chcesz uzyskać środek do wykorzystania w razie potrzeby, musisz ją dodatkowo utrwalić, na przykład olejkiem z drzewa herbacianego. Użyj go 0,5% w stosunku do masy uzyskanej maści.

Świat Tajemnic

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.