Czy można przedawkować zioła?

Zgodnie z hasłami powrotu do natury, mnóstwo osób leczy się ziołami. – I dobrze – mówią eksperci. – Jednak warto wiedzieć, jak robić to bez ryzyka.

Ludzie od dawna wiedzą, że to, co daje przyroda, jest dla nich dobre. Dlatego moda na ziołolecznictwo nie przemija. Sklepy zielarskie mają się świetnie, a nawet coraz więcej osób próbuje zbierać zioła samodzielnie.

– To jest przygoda! Takie poszukiwanie skarbów dawanych nam przez naturę! – zachwala Inez Rogozińska z Goleniowa, która prowadzi blog o ziołach, gdzie uczy, jak zrobić z nich kosmetyki czy dodające zdrowia preparaty. Sama podkreśla, że używa ich przez cały rok i dzięki temu już od lat nie była u doktora.

Medycy doradzają jednak ostrożność. Jacek Bujko, lekarz rodzinny ze Szczecina ostrzega, że zioła mogą czasem przynieść więcej szkody niż pożytku. A to dlatego, że nigdy nie wiemy, jaką dawkę leczniczej substancji przyjmujemy.

– W lekach, które kupujemy w aptece, jest to dokładnie wyliczone – tłumaczy. – Ponadto wiele ziół, na przykład dziurawiec, może wejść w niebezpieczne interakcje z lekami. Dlatego zawsze trzeba poinformować lekarza, że przyjmujemy jakieś zioła. Odradzam też kupowanie mieszanek z niesprawdzonych źródeł. Do tych azjatyckich, egzotycznych, nieraz dodawana jest aspiryna i to ona tak naprawdę działa.

Prof. Łukasz Łuczaj, botanik z Uniwersytetu Rzeszowskiego i autor książek o dzikich roślinach radzi, aby ci, którzy stosują ziołowe terapie, starali się je różnicować

– To podobnie jak z jedzeniem – mówi. – Buraki są zdrowe, ale przecież nikt z nas nie jada ich codziennie, tylko staramy się urozmaicać dietę. Picie waleriany na uspokojenie przez trzy miesiące bez przerwy też nie będzie korzystne, ale jeśli zrobimy mieszankę różnych ziół o podobnym działaniu, np. do waleriany dodamy melisę, rumianek i chmiel, organizm lepiej je przyswoi.

Możemy też stosować je na zmianę: przez tydzień walerianę ale już w kolejnym – melisę. Specjaliści podkreślają, że najważniejsze to wsłuchać się w swój organizm i nie podążać za modą na jakieś zioło. To, że jakaś roślina przez miesiąc czy dwa robi furorę, nie oznacza, że jest niezbędna wszystkim, którzy ją stosują.